Czekając na koniec? Czy Warto?

Nie pisząc tyle czasu wiele zmieniło sie w moim życiu, w waszym pewnie też. Mam całkowicie inne podejście co do tej całej sytuacji z X.W. Doszłam do wniosku, że przecież nie mozna tego tak ciągnąć gdzie,nie widać nawet malutkiego światełka nadziei na jakąkolwiek przyszłość (rodzina, szczęście, zero ukrywania sie). Zakonczylam to wszystko 7 miesięcy temu… Niestety nie przewidziałam tego ze Wojtek nie da mi spokoju (sytuacja sie odwróciła rok temu ja go prosilam by zostal i Kochał Mnie, a teraz On prosi). Ja zaczęłam pomału jakies normalne zycie, pół roku jestem ze wspaniałym chłopakiem przy ktorym nie myślę o X, jestem bardzo szczęśliwa. Niestety było by za pięknie… czesto wieczorami dostaje SMS, e-maile od x. Wojtka który wyznaje mi miłość, chce nadal utrzymywać kontakt. Powiem szczerze że robi mi ogromny mętlik w głowie, chociaz doskonale wie o tym ze zaczęłam nowe życie z chłopakiem z którym chce wiązać przyszłość oraz dzielic z nim szczęście. Co z tym robić?… Nie mam pojęcia… Chwilami mam chęć powrotu do tej zakazanej miłości, czuć rozkosz, smak zakazanego owocu, ale czy warto? Właśnie… Pytam was, czy WARTO?
Komentujcie…
Piszcie na GG, kontakt w zakładce ⬆

Przyjacielskie relacje.

Nie mogłam znieść tego ciągłego siedzenia i i wracania myślami do przeszłości. W wigilię 2014 wzięłam kluczyki, wsiadłam w samochód i pojechałam do niego. Nie był mi obojętny więc chciałam podzielić się z nim opłatkiem i przeprosić za maje zachowanie. Była godzina 21.00 kiedy byłam już na miejscu, zadzwoniłam na dzwonek otworzył On, ja od razu zaczęłam składać życzenia i przeprosiłam. X uśmiechnął się i mnie przytulił powiedział że czekał cały czas i czuł że wrócę. Powiedział że To najlepszy przezent na święta jaki może być. Niestety nie rozmawialiśmy zbyt długo bo musiałam wracać, ale obiecał mi że przyjedzie w Szczepana do mnie. I tak zrobił na tym spotkaniu stwierdziliśmy że jak na razie będzie dobrze wejść w relacje przyjacielskie. Powiem wam szczerze że jestem zadowolna z bycia przyjaciółka X:) Spotykamy się rozmawiamy o wszystkim bez kłótni piszemy sms… jak na razie to wszystko idzie w dobra stronę, cieszę się że jemu też bardzo zależy na przyjaźni widać że się stara.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej zapraszam na priv: 40274044

Nowe oblicze…

Wszystko co stare przemija, wszystko co nowe źle się kończy? Zero smutku, zero złości miej wyjebame po całości. Tak powtarzali, wszyscy tak mówili a Ja  co? Ja spadłam na samo dno zero uczuć, czułam jakby złodziej wkradł się do mojego serca i wykradł wszystko
Co było tak ważne, najważniejsze. To właśnie tym oddychałam, zasypiałam co noc, budziła się rankiem. Siedziałam i chciałam przypomnieć sobie jego twarz, kolor oczu, ten zarost, te usta które tak delikatnie całowały moje ciało. Teraz pozostał tylko stos pamiątek których nie chce widzieć, ale coś wewnątrz nie pozwalai ich wyrzucić.
Ostatni wpis to”Cudowne wakacje z X” i wiecie Co? Jest to moje ostatnie najmilsze wspomnienie zapisane na ostatniej kartce pamiętnika. Owszem powiem że po tej niezapomnianej podróży też było pięknie między nami, ale z dnia na dzień czułam że oddalamy się od Siebie. Coraz częściej zaczął włączać się agresor mi i jemu, do kłótni dochodziło przez głupiego sms, kiedy któreś z nas nie odpowiedziało.  Właśnie wtedy dokładnie 20.11.2014r poznałam „Nowe oblicze X”.
Czytając to pewnie domyślacie się co mogło wydarzyć się później… Tak właśnie Tak zakończyliśmy z tym romansidłem. Nie mogłam pozbierać się przez pół roku, ale powstałam i jestem jak nowo narodzona z chorym sercem. Same przyznacie że było zbyt pięknie, aby trwało wiecznie.
W tym momencie obwiniam samą Siebie… bo tak naprawdę to ja zatrzasnęłam za sobą drzwi, wyszłam i nie wróciłam.
Nie widziałam X od roku, ale myślami jestem z nim codziennie. Stwierdzicie (większość z was) że jestem pojebana ale przyznam że modlę się o to by Go spotkać, zobaczyć jego reakcje na mój widok. Chciałabym usłyszeć ten męski głos który sprawia że dreszcze przechodzą po moim ciele, na nowo zbadać do każdego centymetra jego ciało, poczuć zapach jego perfum.
O X wiem tylko tyle że nadal sprawuje urząd na tej samej parafii.
Chciałabym na nowo wejść z nim w relacje które między nami były rok temu.
Proszę o rady co zrobić???: jechać do niego porozmawiać? Czy dać sobie spokój i pozostać w samotności?? Bo moje serce nikogo nie kocha tak mocno jak X. Bez niego nie oddycha się tak samo…:(
Proszę o komentowanie oraz zapraszam na priv GG: 40274044

Zgoda, mam nadzieję że na zawsze:*

Grubo ponad miesiąc mnie nie było:( No ale wiecie WAKACJE spotkania z przyjaciółmi, wycieczki, spotkania z ukochanym X….

Ostatni raz jak pisałam między mną a X nie układało się za dobrze:( Cały czerwiec był miesiącem kłótni, łez i milczenia. Na początku wakacji zadzwonił do mnie, byłam zdziwiona przecież mieliśmy już nie kontaktować się ze sobą, ani spotykać. Odebrałam jednak bo byłam ciekawa co chce, On nawet ze mną się nie przywitał tylko powiedział tyle: – Widzimy się jutro tam gdzie zwykle  o 21.00 będę czekał… I się rozłączył. Nie wiedziałam o co mu chodzi przez telefon wydawał się zły. Miałam nie iść na to spotkanie jakoś się bałam (nawet nie wiem czego) ale jednak się ubrałam i poszłam. On już czekał, stał oparty o maskę samochodu patrzył w ziemie nie spojrzał na mnie:( Podeszłam oparłam, się obok niego i tak samo zaczęłam patrzeć w ziemie. Była cisza może przez jakieś 10 min, ja w końcu powiedziałam:

Ja: Ja idę, to nie ma sensu, chciałeś coś, a teraz milczysz i tylko w ziemie się patrzysz

W: (poruszał tylko ramionami)

Ja: ( odeszłam 2 kroki od samochodu)

W: (Chwycił mnie za rękę i mocno przytulił) – Przepraszam Cię za to że cierpiałaś prze zemnie jestem idiotą… Czy ty mi to w ogóle kiedyś wybaczysz?, mogłem od razu powiedzieć Ci że mam problemy z proboszczem, że czepia się że nie wypełniam wszystkich papierów, że nie zajmowałem się księgowością parafii. Dlatego byłem taki nerwowy za dużo miałem na głowie.

Ja: Rozumiem Cię, ale mogłeś mi o tym wszystkim powiedzieć, nie doszło by do tego wszystkiego.

W: Ja teraz dopiero uczę się na swoich błędach, miałem cały miesiąc aby to wszystko przemyśleć. Jestem tego świadom że siedze głęboko po uszy w grzechu, że będę się smażyć  w piekle ale ja zakochałem się w Tobie i nie dam rady się odkochać.

Ja: Wybaczam Ci, ale jest to już ostatnia szansa którą ode mnie otrzymałeś, musisz się pilnować. Ja też w Tobie jestem zakochana i również jestem świadoma że grzeszę i że Ciebie bardziej pakuje w to gówno.

W: (przytulił mnie)

Teraz jestem szczęśliwa X o wszystkim mi mówi od tamtego czasu, no niestety nie spotykamy się tak często bo musi pilnować się żeby proboszczowi znów nie podpaść:*

Wszystko to bezsens

Cześć wszystkim. Tak wiem miałam napisać i to na 100%, ale nie zrobiłam tego za co z góry was kochane przepraszam.

Nie napisałam dlatego ponieważ nie było o czym. Tak spotkałam się z nim ale czułam się jak by nie doszło do tego spotkania. Nie wiem może zżera go sumienie? Pytam się go co się dzieje a on zawsze powtarza te same słowa ” PRZECIEŻ WSZYSTKO JEST PORZĄDKU ” a tu właśnie nie jest i o to tu chodzi. TAK wiem obydwoje grzeszymy jesteśmy tego świadomi, więc nie musicie tego pisać w komentarzach. To co tu pisze nie jest żadnym wymysłem, po co bym to miała robić??? Jeśli macie krytykować(co niektóre osoby) to po prostu tu nie wchodźcie. Prowadzę ten blog dlatego ponieważ wiem że inne dziewczyny, kobiety też mają ten problem. Pomagam sobie nawzajem i to nam pomaga rozwiązywać niektóre problemy.

Pytacie cały czas jak u X.W, no co mam powiedzieć teraz jak sobie myśle o nim to mi się płakać chce bo czuje że z dnia na dzień jest coraz dalej i dalej. Nie rozumiem tego to wszytko to bezsens, nie mogę pozbierać myśli on tak samo. Teraz ostatnio byliśmy w kinie czułam się osamotniona nie czułam jego obecności to jest przykre bardzo przykre. Nie chcę aby nadszedł ten dzień w którym mi powie że to już koniec staram się cały czas ratować ten związek. Nie mam nikogo tylko jego. Wiem było tak pięknie tyle miałam do pisania o nas o tym wszystkim co nas łączy. A teraz buuuum pękło coś niespodziewanie, trzeba to wszystko zacząć od początku, w was kochane mam wsparcie wy jesteście moją pomocą. TRZYMAJCIE KCIUKI!!!!

Dużo do opowiadania, wiem dawno mnie nie było;(

Witajcie kochane. Kurde już miesiąc minął od tej pory co ostatni wpis dodałam ale wiecie jak to jest gdy rok szkolny się kończy:D

Mam dużo do opowiadania między nami nie za dobrze się układa, często się kłócimy (boję się że go stracę). Jedna z koleżanek napisała w komentarzu że będę tego żałować i kiedyś gorzko zapłaczę hmmm… Może w tym co jest racji ale jak na razie tak  nie jest. Spotykam się z x kiedy tylko dam radę no kurde robiłam to z nim parę razy, ale teraz już nie wiem czy to robi dla swojej przyjemności czy z miłości. Mam mętlik w głowie. Dziewczyny doradźcie mi bo nie wiem co mam robić. Boję się jak mnie zostawi on jest dla mnie wszystkim. Fakt kłócimy się ale potem jest zgoda (co to za związek bez kłótni) Jutro się z nim widzę chyba z nim widzę porozmawiam z nim poważnie co on o tym sądzi jak widzi naszą przyszłość, może on znajdzie odpowiedź na to pytanie bo jak na razie ja nie potrafię:( No cóż nie będę głębiej wam tego opisywać bo nie ma przyjemności pisać o kłótniach a miesiąc  maj był niestety tym fatalnym miesiącem. Napisze jutro na 100% jak spędziłam dzień z nim i co mi odpowiedział.

Chwile ulotne:(

Witam was kochane, po długiej przerwie. Dziękuje za komentarze i jeszcze raz przepraszam że tak dawno nie pisałam:/ Długo myślałam czy wrócić do pisania, czy nie:/ Ale zdecydowałam się pisać dalej:)

Więc tak 13 kwietnia pojechałam do niego z kuzynem bo mój X biedak nie dał rady bo ręka złamana:( Przyszłam na plebanie i poszliśmy do jego pokoju, wypiliśmy kawę długo rozmawialiśmy chyba o wszystkim. Kiedy miałam już wychodzić on chwycił mnie za rękę i przytulił mnie mocno, zaczął mnie całować moje serce zaczęło coraz mocniej walić. W końcu wyrwałam się i powiedziałam że nie dam rady, że nie jestem gotowa na to, ks. W tylko się uśmiechnął i odprowadził mnie na pole.

Kiedy wróciłam do siebie poszłam na ognisko urodzinowe mojej koleżanki. Powiem wam szczerze że przesadziłam z alkoholem:( Kiedy wróciłam pijana do domu weszłam jeszcze na gg, X był aktywny zaczęłam do niego wypisywać głupoty takie zboczone i w ogóle, wole tego nie pisać bo się wstydzę. Jak rano wstałam z bolącą głową popatrzyłam na komórkę była wiadomość od Wojtka która brzmiała tak:

„Widzę że nie pomogły moje prośby, nie spałem prawie całą noc myśląc o tobie. Postanowiłem że dam ci spokój na 2 tygodnie  muszę to wszystko przemyśleć, nie pisz ani nie dzwoń bo nie odpisze ani nie od dzwonie.”

Kiedy już doszłam do siebie zaczęłam mu pisać że przepraszam że już tak nie będę że to były tylko urodziny. Potem dzwoniłam chyba z 1000 razy nic. W końcu się wnerwiłam i napisałam tak:

„Pewnie dlatego dajesz mi spokój bo nie przespałam się z tobą”

ks. Wojtek dopiero napisał parę dni później dokładniej 18 kwietnia (czwartek) SMS wyglądał tak:

„Witaj piękna, przepraszam za moje zachowanie trochę się wpieniłem. Czy wybaczysz mi to szczeniackie zachowanie?? Jak bym był tam teraz przy tobie to bym cię przytulił i nigdy nie puścił.”

Ja odpisałam mu tak:

” No pewnie skarbie że wybaczam, ja też przepraszam za moje niedojrzałe zachowanie mogłam pić z umiarem, Kocham Cię”

Po tym wszystkim było już tylko lepiej, wiem czasem sprzeczamy się jak małe dzieci o zabawkę no ale co to za związek bez kłótni??? :D

20 kwietnia (w sobotę) pojechałam do niego sam sprawował urząd na plebani. Wtedy to przespałam się z nim. Był to mój pierwszy raz\, było pięknie ciesze się że to własnie z moim X straciłam dziewictwo. Teraz nasza miłość jest uzupełniona W KOŃCU:**

Przepraszam was jeszcze raz że nie pisałam tak długo ale moje obowiązki mi na to nie pozwalały. SORRY:( Mam nadzieje że mi to wybaczycie:/

Żałuje…:(

Żałuje że w sobotę 06.04 doszło do naszego spotkania:( Umówiłam si e z X o 17 tam gdzie zwykle, zabrał  mnie do parku poprosił abym usiadła z nim na ławeczce. Widać było że chce mi coś ważnego powiedzieć:

W: Musimy przerwać nasze spotkania

Ja: Jak to??? Dlaczego??

W: Proboszcz coś podejrzewa

Ja już nic nie odrzekłam, tylko się rozpłakałam i wyjęłam papierosa z kieszeni( palę tylko jak mam doła) . Odpaliłam go a X wyjął mi go z ust i powiedział że jeśli mam się doprowadzić do takiego stanu to woli podpaść proboszczowi. Przytulił mnie i prosił abym nigdy nie włożyła już tego świństwa do ust. Kiedy już odjeżdżał obiecał mi spotkanie za tydzień no i że będzie pisać i dzwonić przez cały tydzień. Czułam że przez całe nasze spotkanie był nieobecny zachowywał się jak by nie on.

wieczorem o 21.00 postanowiłam zadzwonić do niego, niestety nie odbierał ( pisałam i dzwoniłam może z 200 razy). W niedziele i poniedziałek robiłam to samo niestety cisza. Dopiero koleżanka z gg poradziła mi abym zadzwoniła na plebanie w której on jest, bałam się że odbierze proboszcz.:(

W końcu zadzwoniłam odebrał drugi katecheta kolega Wojtka, nasza rozmowa:

Ja: Szczęść Boże, czy mogę rozmawiać z ks. Wojciechem

Ks: Witam, a w jakiej sprawie dzwonisz?

Ja: Robię z ks Wojciechem projekt i nie wiem kiedy mogę wpaść go dokończyć

Ks: Niestety ksiądz Wojciech jest w szpitalu

Ja: Co się stało?

Ks: W sobotę miał wypadek samochodowy jest cały potłuczony ma złamaną prawą rękę i do tego mocny wszcząs mózgu, wczoraj cały dzień był nieprzytomny.

Ja: o boże biedny ks Wojtek, proszę go ode mnie pozdrowić jak ksiądz będzie u niego( oczywiście podałam swoje imię)

Ks: oczywiście że mu przekaże

Ja: dziękuje za informacje, Z Bogiem

Ks: Z Bogiem

Boże kiedy odłożyłam telefon strasznie się martwiłam zadawałam sobie pytania dlaczego to jego spotkało, obwiniałam siebie, czułam się winna mogłam nie palić przy nim bo on tego nienawidził i mógł się przez to zasmucić, płakałam całą noc:(

Na drugi dzień postanowiłam pojechać do niego w odwiedziny. Oczywiście kupiłam mu jego ulubiony sok i owoce. Weszłam do sali gdzie leżał, patrze a tu dwóch mężczyzn przy nim siedzi serce zaczęło mi mocniej bić, był to proboszcz z tym katechetą z którym rozmawiałam przez telefon. Przywitałam się z nimi a proboszcz z takim tekstem do mnie-   kim jesteś ze odwiedzasz naszego księdza? Ja zamilkłam Wojtek się śmiał powiedział że jestem jego siostrzenicą o której tak wiele opowiadał:) Uratował nam skórę:) Oni poszli a ja zostałam z ks Wojtkiem sam na sam fajnie się nam rozmawiało, biedak leżał taki obolały:( hehe podpisałam mu się na gipsie:D ległam sobie koło niego na łóżku i mocno się do niego przytuliłam do tego się rozpłakałam nie wiem z jakiego powodu chyba ze szczęścia że mam go obok siebie. Pocałowałam go i pojechałam do domu:(

Niestety nie spotkamy się w ta sobotę bo jego auto jeszcze jest u mechanika a on nie może kierować ze złamaną ręką:( Myślę sobie że namówię kuzyna żeby mnie zawiózł tam on przy okazji wpadnie do swojej dziewczyny:) A zrobię X taką małą niespodziankę. Teraz się nie boję proboszcza bo myśli że jestem Wojtka siostrzenicą heh:D

Kocham Go…:*

Cześć wam:) Sorry że nie dodałam wpisów, ale nie miałam czasu no wiecie nauka.:)

W sobotę 23.03 spotkałam się z nim, jak pisałam w poprzednio ja musiałam tym razem wymyślić coś na nasze spotkanie heh było ciężko.

Kiedy przyjechał po mnie tam gdzie zwykle ja zaprosiłam go do siebie do domu, on wystawił na mnie oczy i nie chciał iść bo myślał ze jest w domu cała moja rodzina. Ja miałam dom przez 2 dni tylko dla siebie bo tata z mamą i siostrą pojechali do mojej cioci tak na weekend:) Zrobiłam mu kawe ja też sobie wypiłam, było nudno ale potem ja zapytałam:

Ja: Zostajesz na noc?

W: nie wiem a co masz w ogóle na myśli (uśmiechnął się)

Ja: nic nie mam na myśli, tylko wiesz boję się sama być w nocy w domu

W: no nie wiem ale co ja powiem proboszczowi mam jutro msze o 11.30

Ja: ja cię nie zmuszam tylko pytam

W: czekaj za dzwonie  do proboszcza i mu powiem że u rodziców spędze noc.

Ja: Kochany jesteś

W: To gdzie będę spać

Ja: U mojej siostry?

W: a ja myślałem że z tobą

Ja: no wiesz nie chciałam się narzucać

W: przecież ci nic nie zrobię

Ja: To się zobaczy

Oglądaliśmy filmy do późna i wcinaliśmy popkorn. potem poszliśmy spać, nie spał ze mną, moja siostra ma 2 łóżka w pokoju to tam spaliśmy. Wiecie głupie by to było ja nawet tego nie chciałam i on chyba też. Kochany jest lubię z nim spędzać czas rozmawiać godzinami nigdy mi się nie znudzi patrzenie na niego.

Dni bez Niego;(

Dni bez Niego płynęły wolniej, czułam się niepotrzebna, nic mnie nie bawiło. Wracałam ze szkoły i od razu szłam do swojego pokoju, nie rozmawiałam z nikim. Wiedziałam że spotkamy się w sobotę że będzie pięknie, ale to nie było już to samo nie mogłam go widzieć codziennie, nie mogłam na mszy wpatrywać się w jego brązowe oczy które mówiły co do mnie czuje, nic nie mogłam jedynie czekałam wpatrując się w jego zdjęcie aż zadzwoni i zobaczę go na ekranie komputera. To było okropne że nie mogłam się do niego przytulić poczuć jego ust na swoich ustach.Cierpiałam bardzo za dnia dusząc smutek i łzy w sobie, a w nocy wszystko wylewając do poduszki. To wszystko doprowadziło mnie do takiego stanu że zaczęłam palić (chociaż W nienawidził papierosów) paliłam wieczorami na balkonie tak żeby nikt nie widział dzięki papierosom zapominałam na chwilę o wszystkim mogłam pozbierać się do kupy. Wieczorami rozmowy były bardzo długie czasami nic do siebie nie mówiliśmy tylko milczeliśmy, widać było że on też tęskni że czuje się zagubiony  przecież nikogo tam nie znał. Pierwszy miesiąc był najgorszy potem próbowałam się z tym pogodzić, chyba mi się udawało. Ks Wojtek w ciągu trzech miesięcy spotkał się ze mną tylko 2 razy, bałam się że go stracę, a jak bym go straciła to bym chyba się zabiła…

Od jego odejścia minęło 7 miesięcy, od stycznia spotykamy się już regularnie co tydzień w soboty. Jest pięknie:) Ja tego chcę i on tak samo:)

Wczoraj spotkałam się z nim muszę wam powiedzieć że mnie zaskoczył. Zadzwonił do mnie ze będzie tak o 15.00 i żebym na niego czekała tam gdzie zwykle. Poszłam na spotkanie on już czekał na mnie wsiadłam do jego samochodu, przytuliłam się do niego i pojechaliśmy, nie miałam pojęcia gdzie jedziemy nie chciał mi powiedzieć tylko uśmiechał się złowrogo żeby mnie przestraszyć. Ja się nie bałam tylko patrzyłam na jego twarz która była skupiona jazdą heh kocham go takiego. nagle się zatrzymał i powiedział że idziemy na spacer, a dlatego mnie zabrał z daleka od domu żeby nikt mnie nie rozpoznał. Miał plecak a w nim wino chociaż dobrze wiedział że jestem niepełnoletnia a on musi prowadzić. Szliśmy za rękę pijąc wino z gwinta jak ostatnie żule hahaha śmialiśmy się cały czas on nosił mnie na plecach wrzucał mnie do śniegu było świetnie. Niestety spotkanie dobiegło końca on musiał jechać do siebie a ja do siebie, jak zwykle on mnie pocałował, nie chciałam wysiąść z samochodu chciałam cały czas czuć dotyk jego ust.  Wysiadłam z samochodu i po 10min dostałam sms od niego który brzmiał tak:

- Dziękuję ci za dzisiejszy dzień mam nadzieję że ci się podobał, przepraszam za to wino ale mam nadzieję że przez to się nie zgorszysz:D Buziaki pa, a za tydzień ty coś wymyśl na nasze spotkanie.

chyba nigdy nie byłam taka szczęśliwa takie drobiazgi i tak potrafią uszczęśliwić człowieka i to właśnie najbardziej lubię w miłości.

Zachęcam do czytania i komentowania….:**